Ci, którzy liczyli, że udało im się nie spłacić pożyczek zaciągniętych przed laty, są w błędzie. W tym roku banki sprzedadzą różnym firmom stare kredyty warte miliardy złotych. Te szybko upomną się o pieniądze – pisze Rzeczpospolita w dniu 28/05/2008 roku.
- Wartość nominalna transakcji, które zostały w tym roku sfinalizowane lub są blisko zakończenia, oraz tych, które dopiero się rozpoczęły, to około 2 mld zł - mówi "Rzeczpospolitej" Arkadiusz Krasowski z Ernst & Young. Jego zdaniem jest możliwe, że w tym roku banki sprzedadzą więcej starych kredytów, niż w rekordowym 2006 roku. Wówczas pozbyły się niespłacanych od lat pożyczek, których wartość nominalna przekroczyła 4 mld zł.
- Kryzys na międzynarodowych rynkach finansowych nie zmniejszył zainteresowania zagranicznych inwestorów polskimi wierzytelnościami. W naszym kraju inwestują oni stosunkowo małe kwoty - tłumaczy Tomasz Bieskie, partner w E&Y.
Na koniec kwietnia 2008 r. banki miały w swoich portfelach kredyty, które nie są regularnie spłacane, warte ponad 23 mld zł. Najwięcej, bo aż 16,3 mld zł, przypada na pożyczki, które banki uznają za stracone (nie są spłacane od co najmniej 12 miesięcy). To ich najchętniej się pozbywają - czytamy w "Rzeczpospolitej". Dlatego też osoby, które przed laty wzięły kredyt i nie spłaciły go, mogą oczekiwać wezwania. Instytucje, które skupują stare długi, wynajmują firmy windykacyjne, a te wykorzystują wszelkie sposoby, by pieniądze odzyskać - napisała "Rz".
- Niektórzy dłużnicy mogą jednak spać spokojnie. Choć niespłacenie długów należy potępiać, również działania banków są naganne. Mają one obowiązek informowania dłużników o sprzedaży wierzytelności – listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru dołączonym do akt sprzedaży. Większość z nich jednak tego nie robi. Bez takiej informacji o sprzedaży długów, sprzedaż jest nieważna a nabywca długów niema prawa występować w roli wierzyciela. Niema prawa ani upominać się monitami o dług ani kierować sprawy do sądu. Co prawda praktyki takie są naganne, ale znając świadomość prawną współobywateli można mieć pewność, że w przypadku taki działań część długów zostanie odzyskanych. Wyobraźmy sobie sytuację, że Bank X sprzeda firmie Y dług Pana Z. Firma Y upomni się o dług Pana Z, który ten dług spłaci. Taka sytuacja jest właściwa. Jednak co będzie, jeśli firma Y nie miała żadnego prawa do długu Pana Z? W takim przypadku do drzwi zapuka Bank X, wzywający do spłaty długu do Banku X. Scenariusz do programu Pani Jaworowicz, „Sprawa dla reportera” gotowy – tłumaczy Paweł Radwan, ekspert ds. rynku wierzytelności Korporacji Prawnej Lexis z Krakowa.
- Z każdą taką sprawą, dłużnik powinien pojawić się u prawnika. Osobiście chętnie pomogę takiemu dłużnikowi. Mimo iż, jak wspomniałem na wstępie, niespłacenie długów jest naganne, uważam postępowania banków, łamiące prawo za po stokroć bardziej naganne. Banki posiadają wiedzę prawną, posiadają procedury i z pełną premedytacją balansują na granicach prawa. Jeśli tylko minimalnie przekroczyły tą granicę to pomogę dłużnikowi. Banki powinny być instytucjami zaufania – dodaje Paweł Radwan.
Materiały przygotowane przez:
Tel. 665 139 292Brak komentarzy! Twój może być pierwszy.
Edukacja młodego inwestora
Słowniki biznesowy
Inwestowanie alternatywneNajnowsze
Popularne
Zgłoś swój pomysł
Bierz czynny udział w rozwoju portalu. Powiedz, jak jeszcze moglibyśmy go ulepszyć. Więcej 
